***
- Uciekaj! - usłyszałam czyjś głos.
Zanim zdążyłam zareagować, potknęłam się i przewróciłam, lądując na dawno spalonej trawie. Otrząsnęłam się, ale nie ruszałam się z miejsca. Chciałam się rozejrzeć. Ktoś krzyczał. Nagle zauważyłam kulę ognia lecącą w moim kierunku. Wiem, że nie zdążyłabym ani uciec, ani wyczarować zaklęcia obronnego, więc prawdę mówiąc zaczęłam liczyć na to, że pocisk będzie słaby. Gdy od kuli dzieliły mnie metry, wyrosła przede mną czarna ściana mroku, która całkowicie pochłonęła ogień.
- Skay! - nadal mnie wołano, ale nie wiem kto i skąd.
Tak leżąc na ziemi zastanawiałam się, jak doszło do wojny. Wojny, która może zniszczyć całe rodziny i obrócić w pył dotychczasowy kształt świata. Bracia, siostry, kochankowie, przyjaciele - wszyscy zwrócili się przeciw sobie. Uczniowie akademii całkowicie postradali zmysły. Chociaż jak dotąd ofiar jeszcze nie zauważyłam, a więc uczniowie pamiętają jak korzystać z zaklęć obronnych. Jednak mimo wszystko… Jak mogliśmy do tego dopuścić? Jak ja mogłam do tego dopuścić? Poznałam siebie, teraz wiem kim jestem. Jestem Skay Brainel - przewodnicząca najsilniejszego żywiołu i przewodnicząca całej akademii, więc gdzie popełniłam błąd? Kolejne pytanie i brak odpowiedzi. Tak, to coraz częściej się zdarza. Pojawiają się pytania, na które nie można znaleźć odpowiedzi.
Z zamyślenia wyrwał mnie przeraźliwy chłód. Ktoś rzucił w moim kierunku zaklęcie. Jest to zaklęcie klatki, kogoś z żywiołu lodu, kogoś potężnego. Lód zaczął wyrastać wokół mnie tworząc klatkę na wzór kuli. Zaczęłam się śmiać. Jak ktoś mógł pomyśleć, że może mnie wyeliminować z tej bitwy. Przez dość grube ściany słyszę swoje imię. Moja grupa martwi się o mnie. Lecz to prędzej ja powinnam się martwić o nich.
Skąd u mnie nagle tyle pewności siebie? Człowiek, po miesiącach nauki w tej szkole, całkowicie się zmienia. Przestaje być szarą myszką. Wychodzi z tłumu, zaczyna walczyć.
Nagle pojawiły się czerwone plamy na „klatce”. Ziemia pod moimi stopami zaczęła się trząść, a na zewnątrz słychać szum walki. Zdałam sobie sprawę, że grupa ognia próbuje usunąć otaczający mnie lód, ale wiem, że mają w tym swój cel. Zapewne będą chcieli mnie uszkodzić. Tak, to może być to, zwłaszcza, że odłamki lodu po rozbiciu klatki mogą być ostre. A może liczą na to, że dzięki temu, że mnie „uratują” , pomogę im wygrać? Nieważne na co oni liczą, mam jeszcze na tyle rozumu w głowie, aby naprawić to, co się popsuło. Więc mimo wszystko, mimo bólu i zmęczenia, udowodnię, że nie warto mieć mnie za przeciwnika. Wstałam i całą swoją energię skierowałam do obu dłoni. Poczułam w sobie moc, jakiej nie czułam dotychczas. Napięłam palce i powoli zaczęłam unosić ręce. Gdy w łokciach miałam kąt prosty, odchyliłam lekko dłonie i krzyknęłam. Z moich rąk wyleciały promienie, w których skład wchodzą wszystkie żywioły. Lodowa klatka rozleciała się przy kontakcie z promieniami mocy. Ziemia, na której stałam, uniosła się, aż znalazłam się w centrum. Spoglądam na wszystkich z góry. Resztki lodu rozleciały się po całym polu bitwy. Stoję i już nie krzyczę, tylko ze złością wpatruję się w ludzi stojących wokół mnie, którzy zaprzestali bitwy i również na mnie spoglądają - trochę ze strachem, trochę z podziwem. Ciężko dysząc, stoję gotowa do rzucenia kolejnego zaklęcia. Wokół mnie latają kule. Kule pełne każdego z ośmiu żywiołów.

Cdn.

Kontakt

Telefon: 67 351 74 70

ul. Wincentego Pola 11
64-920 Piła